Sześć niezależnych państwowych funduszy zdrowia zamiast jednego Narodowego Funduszu Zdrowia oraz możliwość ubezpieczenia się w prywatnych ubezpieczalniach - to podstawowe założenia projektu ustawy o świadczeniach zdrowotnych przygotowanego przez prof. Zbigniewa Religę.
Na piątkowym posiedzeniu senackiej Komisji Polityki Społecznej i Zdrowia, które od czwartku pracuje nad rządowym projektem ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, prof. Zbigniew Religa przedstawił konkurencyjny projekt nowej ustawy zdrowotnej (od 1 stycznia 2005 r., zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, przestała obowiązywać ustawa o powszechnym ubezpieczeniu w NFZ).
Jak powiedział na konferencji prasowej prof. Religa, projekt rządowy nie gwarantuje zmian systemowych w ochronie zdrowia. Dlatego jeszcze w lipcu br. prof. Religa zaczął zbierać podpisy pod swoim projektem. Aby mógł on trafić do Sejmu, do połowy września musi go poprzeć 100 tys. osób.
Zgodnie z ostatnimi danymi, pod projektem podpisy złożyło 67 tys. Polaków. Profesor Religa dodał także, że nie ma złudzeń, żeby ustawa przygotowana przez jego zespół ekspertów zaczęła obowiązywać od 1 stycznia 2005 r., ale może stanowić początek głębokich zmian w systemie zdrowia.
Projekt ustawy prof. Religi przewiduje przede wszystkim zdecydowaną decentralizację NFZ.
Zgodnie z jego założeniami, na terenie kraju funkcjonowałoby 6 niezależnych państwowych funduszy zdrowia (w formie spółek Skarbu Państwa). Istniałaby także możliwość tworzenia prywatnych funduszy (działałyby w formie spółek akcyjnych).
Zadaniem jednych i drugich byłoby przede wszystkim zapewnienie i finansowanie świadczeń zdrowotnych osobom ubezpieczonym. Wpłynęłoby to na zwiększenie konkurencyjności na rynku zdrowotnym, a pacjent sam decydowałby, w którym funduszu chce być ubezpieczony (tam trafiłaby jego składka na powszechne ubezpieczenie zdrowotne).
Instytucją odpowiedzialną za określenie m.in. standardów medycznych byłby Narodowy Instytut Ubezpieczeń Zdrowotnych. Profesor Religa nie przewiduje wprowadzenia tzw. współpłacenia, ale istniałaby możliwość wykupienia dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych.
Jego zdaniem, umożliwiłoby to rozwój sektora prywatnej medycyny w Polsce (osoby ubezpieczone dodatkowo mogłyby leczyć się w prywatnych klinikach) oraz odciążyłoby publiczne placówki zdrowia. Dodał także, że wprowadzenie takich zmian nie jest możliwe z dnia na dzień, ale dopiero za 2 lata.
Źródło: Gazeta Prawna Nr 153, 6-8 sierpnia 2004 r.
|